Najpierw film do obejrzenia i posłuchania.
A potem do poczytania sobie na Skifighters.pl
Trasę wyścigu wyznaczono na wysokości 2430 m. Startujących było ok. 100, w tym narciarze i snowboardziści. Po 40-minutowym podejściu ok. 13.00 rozpoczął się wyścig. Dokładnie w momencie startu oberwała się 90-metrowa pokrywa śnieżna i spowodowała zejście lawiny, która porwała trzech zawodników. Dwóch z nich wyrzuciła na powierzchnię, trzeciego zasypało, ale udało się go uratować. Wyścig oczywiście kontynuowano. Chwilę później zderzyło się ze sobą kilkunastu uczestników, którzy trafili do szpitala. Przy jednym z zeskoków jeden z narciarzy spadł a drugi, który za nim jechał, przywalił z impetem w leżącego. W akcji ratowniczej udział wzięły trzy helikoptery: Raobin3, Alpin2 i Alpin 3. Organizator nie poczuł się do odpowiedzialności za wypadki i sprawa trafi do sądu. (więcej…)
Z dumą oznajmiam, że Żona Moja Majówka uzyskała trzeci czas mistrzostw Polski dziennikarzy w narciarstwie, które wczoraj przy sztucznym świetle odbyły się w Świeradowie Zdroju. Z nie mniejszą wcale dumą dodaję, że moja skromna osoba uplasowała się na miejscu numer dwa. Wśród pań najszybciej zjechała Katarzyna Ołdak (Canal+), a wśród mężczyzn Piotr Sójka (Rzeczpospolita).
Zawody odbyły się wieczorową porą, co dodało kolorytu szczególnego rywalizacji. Sztuczne światło na stoku Sobiesława Zasady świeciło niezwykle intensywnie i nie dawało poczucia najmniejszego dyskomfortu. Czuliśmy się więc jak w jakimś Schladming, albo jeszcze gdzie indziej, gdzie Puchary Świata narciarskie się odbywają. Szczególnych wrażeń dodała jeszcze śnieżyca. W ciągu kilku godzin sypnęło około 10 cm śniegu. Miało to także, jak wszystko wokół zresztą, swoje plusy i minusy…
Bez komentarza
A więc działo się dzisiaj niemało. Od rana lało, potem kurzyło śniegiem, temperatura ze sporego plusa stała się delikatnym minusem i jakoś tak wilgoć dawała się we znaki ostro. Organizatorzy z NTN zadecydowali, że zawody Allegro FIS Carving Cup rozpoczną się od konkurencji speed carving. Na trasie znalazł się Chomik, który “naświetla klisze” na rzecz skifoto.pl. Oto kilka klatek z chomikowego dorobku zarejestrowanego w sobotę. Proszę: (więcej…)
Siedzę ja sam i oglądam na jurosporcie. Die Streif robi wrażenie także w telewizorze. Bode Miller jeździł mocarnie w treningach, a tu proszę, poza podium i to znacznie, choć na drugim pomiarze miał prawie 0,4 s. przewagi nad Spornem. Hahnnekamm Rennen, czyli właśnie weekend narciarski w Kitzbuehel to wielkie wydarzenie. Szczególnie właśnie w rejonie Kitz Alps, oczywiście w Austrii. Ponad 50 tysięcy kibiców zjeżdża się, coby śledzić wydarzenia na Sztrajfie. Teraz autor książki kucharskiej Michael Walchhoffer napiera. Trzy setne w plecy na pierwszym pomiarze! Ale idzie jak przecinak. Sto kilo wagi, 192 cm wzrostu. Ciśnie, ciśnie…, otwiera się w skoku i trzy dziesiąte w plecy. Gleba! Do trzeciej siatki doleciał. Ernie Ecclestone sobie siedzi. A wiem, że jest tam także Hermann Maier. Wygrywał tu pięciokrotnie w super-G i raz w zjeździe. Jesienią zawiesił karierę, ale wracał już nie raz, więc na pewno jeszcze go zobaczymy na trasach PŚ:). Ponoć z wielką frajdą oddaje się ostatnio skiturom. Spotkał się niedawno, właśnie tu w Kitz, z dziennikarzami i opowiadał co tam u niego słychać. Czekamy na Maćka Bydlińskiego!!! (więcej…)
Historia lubi się powtarzać. Dziś z powtórką nie miała wiele wspólnego, więc po raz pierwszy ścignąłem się w wyścigu o biały pierścionek. Kiedyś taki pierścionek zaiwanił kolega Bronek z wystawy, a dziś trza się o niego ścigać uskuteczniając zarówno technikę jak i odwagę narciarską. Słowo słowem, ciało ciałem, ale przyszedł czas na podsumowanie. Ze mną jest cienko definitywnie. 52 minuty i 38 sekund to czas, który, co prawda ujmy nie przynosi, ale optymizmem nie napawa. (więcej…)
Świadomie obudziłem się w Lech, wyjrzałem za okno i oniemiałem. Kiedy przyjechaliśmy tu w nocy, widoczność nie była oszałamiająca. Rano zaś zaniemówiłem, choć milczałem i tak. Widok piękny i perspektywa, że niebawem odepchnę się kijkami i rozpocznę uroczyście narciarski pobyt w Austrii. Lubię, lubię… (to taka parafraza z Kingsajzu, kiedy Kasia Figura robiła zastrzyk Machulskiemu seniorowi. On wtedy mówił: nie lubię, nie lubię…, o ile pamiętam). A więc po śniadanku w uroczym pensjonacie (nazwy nie znam, ale poznam).
Halny idzie…