Archiwa tagu: freeride

St. Anton: freeride paradise

Przeżyłem. Pojeździłem. Oszalałem. Taka tam, moja osobista parafraza. Właśnie wróciłem z St. Anton am Arlberg. Skorzystałem z zaproszenia niezawodnej Kasi Gaczorek z Tirol Werbung. Trafiłem tam na dwa i pół dnia. Był to okres ze wszech miar czarodziejski. Narciarstwo genialne. Jedzenie, hotel (Schwarzer Adler!!!), ludzie… takoż. Pojechaliśmy do tego najbardziej na zachód wysuniętego ośrodka narciarskiego w Tyrolu w celu rozpoznania bojem nowych połączeń pomiędzy St. Anton a stacjami narciarskim Vorarlbergu (Lech i Zuers). Połączenie to powoduje, że jest to największy ośrodek w Austrii, a kto wie, może i w całej Europie.

O narciarstwie rozpiszę się oddzielnie na stronie ntn.pl, gdzie miewam cotygodniowe napady felietonowe (linka). Tutaj natomiast pozwolę sobie podziękować Kasi, bo przekonałem się na własnej skórze o potędze St. Anton jako miejsca freeride’owego. Sprzyjała pogoda, ale okoliczności ze wszech miar się zazębiły i spełniły moje wyobrażenia. Zamieszczę też kilka zdjęć, coby zobrazować wrażenia. Nie robiłem w zasadzie nic z jazdy. To zostanie już na zawsze w mojej głowie.

20170112_10040120170113_154517Wielkie dzięki też dla Krzysztofa Burnetki i Pawła Kempy za wyborne towarzystwo oraz dla Bruna Koeniga za bezpieczne przewodzenie.

Górne zdjęcie (tzw. wyróżniające) to budka startowa na trasie Kandahar (im. Karla Schranza – bodaj najwybitniejszego narciarza pochodzącego właśnie z St. Anton) – legendarnej trasie zjazdowej w St. Anton. Miałem okazję zjechania kilku fragmentów i można się tam zmachać i zapewne zabić. Lepiej kontrolować prędkość. Co do off piste’ów, to była totalna bajka. Bruno pomagał nam wyszukiwać miejsca, gdzie dało się jeszcze pozakładać własne linie. Nade wszystko jednak powodował, że pakowaliśmy się na naprawdę fajne przejazdy i mimo zagrożenia lawinowego (3 przechodzące w 4) pilnował byśmy przesadnie nie ryzykowali. W zasadzie ani razu nie miałem poczucia, że coś się może złego przydarzyć.

20170112_140053_75220170114_071252_619

cdn.

Ciekawostki z mejla mojego

Trasę wyścigu wyznaczono na wysokości 2430 m. Startujących było ok. 100, w tym narciarze i snowboardziści. Po 40-minutowym podejściu ok. 13.00 rozpoczął się wyścig. Dokładnie w momencie startu oberwała się 90-metrowa pokrywa śnieżna i spowodowała zejście lawiny, która porwała trzech zawodników. Dwóch z nich wyrzuciła na powierzchnię, trzeciego zasypało, ale udało się go uratować. Wyścig oczywiście kontynuowano. Chwilę później zderzyło się ze sobą kilkunastu uczestników, którzy trafili do szpitala. Przy jednym z zeskoków jeden z narciarzy spadł a drugi, który za nim jechał, przywalił z impetem w leżącego. W akcji ratowniczej udział wzięły trzy helikoptery: Raobin3, Alpin2 i Alpin 3. Organizator nie poczuł się do odpowiedzialności za wypadki i sprawa trafi do sądu. Czytaj dalej Ciekawostki z mejla mojego