Archiwa tagu: Der Weisse Ring

Się kręci i die Streif

Osiołkowi w żłoby dano. W jeden owies, w drugi siano. W końcu się bydlę przekręciło z głodu. Jutro mi to nie grozi, bo nie chodzi o jedzenie, ale o telewizor, na który patrzeć będę sobie oczami. Na Eurosporcie o godzinie 1130 planuję obejrzeć i to z tchem zapartym Puchar Świata w narciarstwie alpejskim. Mianowicie właśnie w pół do dwunastej rozpocznie się transmisja ze zjazdu na supermegagigakultowej trasie downhillowej die Streif, w austriackim Kitzbuehel. Jeździłem w jej pobliżu jeszcze w środę i już nie mogę się doczekać. Godzinę wcześniej w telewizorze z napisem Polsat w rogu obejrzę sobie program „Się kręci” z Agnieszką Popielewicz, Eweliną Pełszyńską i Maćkiem Dowborem w rolach głównych. Będzie tam zawarty fajowski, jak mniemam, reportaż z Der Weisse Ring – wyścigu, który już TUTAJ opisywałem. Wszystko się działo w Austrii właśnie, w miejscowości Lech tydzień temu. Czytaj dalej Się kręci i die Streif

Der Weisse Ring

Historia lubi się powtarzać. Dziś z powtórką nie miała wiele wspólnego, więc po raz pierwszy ścignąłem się w wyścigu o biały pierścionek. Kiedyś taki pierścionek zaiwanił kolega Bronek z wystawy, a dziś trza się o niego ścigać uskuteczniając zarówno technikę jak i odwagę narciarską. Słowo słowem, ciało ciałem, ale przyszedł czas na podsumowanie. Ze mną jest cienko definitywnie. 52 minuty i 38 sekund to czas, który, co prawda ujmy nie przynosi, ale optymizmem nie napawa. Czytaj dalej Der Weisse Ring

Pobudka w Lech

Świadomie obudziłem się w Lech, wyjrzałem za okno i oniemiałem. Kiedy przyjechaliśmy tu w nocy, widoczność nie była oszałamiająca. Rano zaś zaniemówiłem, choć milczałem i tak. Widok piękny i perspektywa, że niebawem odepchnę się kijkami i rozpocznę uroczyście narciarski pobyt w Austrii. Lubię, lubię… (to taka parafraza z Kingsajzu, kiedy Kasia Figura robiła zastrzyk Machulskiemu seniorowi. On wtedy mówił: nie lubię, nie lubię…, o ile pamiętam). A więc po śniadanku w uroczym pensjonacie (nazwy nie znam, ale poznam).

Czytaj dalej Pobudka w Lech

Biały krąg, biały pierścień i to na nartach

Już dziś przenoszę się z miasta w góry austriackie. Oczywiście nie na dłużej niż tydzień, ale emocji będzie mnóstwo! Zacznie się od trzęsienia ziemi, a potem wstrząsy wtórne spustoszenie posieją straszliwe. Chociaż być może w kontekście Haiti porównanie to jest niezbyt fortunne…

A na początek Der Weisse Ring, czyli wyścig narciarski na dystansie 22 km. …Narciarski zjazdowy, dla wyjaśnienia. Teraz się nie rozpisuję, tyko pakuję manatki coby na samolot zdążyć. Napiszę więcej jutro, gdyż ponieważ będę po treningu właśnie na trasie zawodów, co cieszy mnie niezmiernie na myślą samą. Potem Kitzbuehel.

Czytaj dalej Biały krąg, biały pierścień i to na nartach