Szanowni pleni titulo Spacerowicze, zwracam się ja do Was z uprzejmą wielce prośbą o zwracanie uwagi po czym depczecie. Patrzcie proszę pod swoje łaskawe nogi, czy nie kroczą one po torach biegówkowych. To są takie ślady długaśne i równoległe pasy na śniegu w odległości około 20 cm. Ułatwiają one przemieszczanie się stylem klasycznym na nartach biegowych i dzięki nim, bieganie sprawia dużą frajdę. Jakby ktoś miał obiekcje i charakteryzował się niewiedzą, o co chodzi, zalecam przyjrzenie się zdjęciu, na którym uwieczniłem takie oto tory właśnie.
Tory, o których mowa, to te dwa paski, które wydają się być nieco jaśniejsze od powszechnej kampinoskiej bieli śnieżnej. Znajdują się z grubsza rzecz ujmując po środku poniższej fotografii.

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)
Zdaję sobie doskonale sprawę, że nasz kraj nie zostanie nigdy dotknięty czy też owładnięty “kowalczykomanią”, choć w pełni na to, jako naród, zasługujemy. Pamiętamy czasy wąsatego Naszego Adama, kiedy to małyszomania opanowała nas wszystkich. Wszyscy wtedy szturmem urpawialiśmy dwa równe skoki narciarskie. Z bieganiem na nartach będzie trudniej, choćby dlatego, że wymaga to pewnego wysiłku, a nie tylko ruchów nadgarstkiem i ściskania myszki od komputera. Jednak na tym świecie znacznie więcej ludzi biega na nartach niż na nich skacze (w dal, oczywista, bo figury w powietrzu robią również całe rzesze). Dlatego właśnie chciałbym zaapelować do wszystkich, którzy spacerują po lasach, parkach, puszczach.
Drodzy moi, nie kroczymy bezmyślnie po torach biegówkowych.
W imieniu biegaczy, bardzo o to proszę. Bardzo.
Dziękuję za wypowiedź.
Poza tym co napisane, czyli ps.:
W chwili kiedy zatrzymałem się w celu zrobić powyższe zdjęcie, usłyszałem głosy. Rozmowa damsko-męska, choć poszczególne słowa, jak i sens, nie do rozróżnienia i zrozumienia. Obejrzałem się za siebie. Przed sobą niewiele widziałem, gdyż zasłaniał mi widok dalszy jałowiec, który zwisał nad drogą. A może to nie jałowiec, ale zwykła jołka? Pomyślałem sobie, że biegnąc na takich nartach, to strasznie dużo hałasu się wyczynia. Bo dopiero w ciszy mogłem usłyszeć ową rozmowę. Schowałem aparat i widzę ja parę z kijkami. Z dala wydawało mi się nawet, że to biegacze. Zrobiło mi się miło, bo z rzadka w Kampinosie można kogoś spotkać w ogóle. Uzupełnię tylko, że godzina to była przedpołudniowa, a dzień powszedni, to znaczy międzyłykendowy. Przyśpieszyłem więc kroku, w celu zadania szyku, ale patrzę ja, ze nie poruszają się oni na nartach ci spacerowicze. Jak nic spacerowicze nordyccy. Do tego samiec szedł centralnie po śladach biegówkowych. Przyśpieszyłem jeszcze bardziej w nadziei, że mi nie ustąpi. A jednak ustąpił. Nie kontynuowałem polowania, lecz mijając parę pomyślałem sobie, że coś powiem. Powiedziałem więc najkulturalniej jak potrafię: bardzo proszę nie deptać śladów biegówkowych. Pan ów powiedział: dobrze proszę pana, a ja na to: dziękuję proszę pana. Na tym się skończyło.
Potem jeszcze zwróciłem uwagę na świetny trop. Coś musiało gnać cwałem jakimś albo wolniejszym galopem nieco, bo przerwy między śladami były znaczne i spokojnie mógłbym między nie wejtknąć nartę swoją, a mierzy ona 195 cm. Nie omieszkałem zdjąć ten imponujący widok. Proszę, oto zdjęcie:

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)
Na moje oko ot dzik. Odyniec, albo locha może. Kto wie, kto wie?
Być może ktoś czuć się zakłopotanym, w sytuacji kiedy w lesie znajdzie taki oto ślad, który biegówkowy nie jest. Proszę:

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)
To dowód na uprawianie skiringu albo też ski-skiringu, czyli jazdy na nartach za koniem (z jeźdźcem lub bez). Do tego sportu używa się jednak raczej nart zjazdowych… Poniżej filmik z Kumoterskiej Gońby z lutego 2009.
Tags: Kampinos, Kampinoski Park Narodowy, Warszawa, Zona Urbana






Locha trójpalczasta jak nic!
Chomik, Ty się lepiej nie śmiej. A jak to był jakiś prawdziwy dziwoląg?
Czyżby Darczo mieszkał w kampinoskiej pięknej okolicy? A może jakoś konkretnie w okolicy Izabelińskiej wioski? Bo tam można z kimś na rower się umówić, albo na biegówki…
Hopla! Mieszkam w samiuśkim centrum, ale nie przeszkadza mi to w bywaniu w Puszczy. W zasadzie, tym chętniej tam bywam:) Z chęcią się umawiam, bo biegam i jeżdżę właśnie z ludźmi z Łomianek…