Astmatycy na paraigrzyska?

Zimowe Igrzyska Olimpijskie XXI Olimpiady w Vancouver 2010 dały naszemu krajowi troje mistrzów. Pierwszą jest Kowalczyk Justyna, której piękne zwycięstwo w biegu klasycznym na 30 km jest jednym z najpiękniejszych triumfów polskiego sportu. Bez wątpienia. Drugim jest Zimoch Tomasz, którego komentarze w Polskim Radiu przejdą do historii w sposób absolutny. Zdobył kilka złotych medali. Każda jego wypowiedź była co do zasady złota. Trzecie miejsce Adam Małysz za celne oko. No może nie tyle oko, tylko trafność przygotowań.
Mimowolnie stałem się entuzjastą fanatycznym i sobotni wieczór spędziłem przed telewizorem, do tego w zacnym towarzystwie wybitnych sportowców. Niestety redaktora Zimocha wysłuchałem dopiero post factum. Na żywo wysłuchiwałem tyrad Jóźwika Marka z telewizji publicznej, czego należy mi tylko współczuć. A teraz trochę o astmatykach.

Dużo mówiło się o występach Justyny K. przed kamerami. Zarzuciła dla przykładu trzykrotnej złotej medalistce tych igrzysk Marit Bjoergen, iż jest astmatyczką i może stosować specyfiki niwelujące niedogodności oddechowe. Norweżka przyznała się, że ma astmę i mniejsze o dziesięć procent płuca, że badali ją fachowcy od takich schorzeń i że faktycznie przyjmuje to co przyjmuje na pełnym legalu. Przepis ten wykorzystują sportowcy dyscyplin wszelkich sportów wydolnościowych, przez lekkoatletów, kolarzy do itd. Gdyby ktoś miał rękę krótszą, albo nogę dłuższą o 10 cm, pewnie został by skazany na paraigrzyska. A może astmatyków z mniejszymi płucami przenieść do odpowiedniej kategorii na olimpiadzie specjalnej? A jeśli chodzi o wziewy czy wlewy poprawiające możliwości oddechowe, skoro można to można. Ja wszyscy, to wszyscy. Babcia też.

Ponoć przy okazji dekoracji obie panie przeprowadziły rozmowę, w której padły przeprosiny za słowa i zaczepki w kwestii Astma Gate. Tak czy siak, aferę astmową trzeba wyjaśnić. Boję się, że zapotrzebowanie na astmatyków może rozwinąć się do tego stopnia, że do sekcji sportowych przyjmowane będą jedynie dzieciaki z zaświadczeniem od lekarza.

Zupełnie nie wiem dlaczego, przypomina się piosenka „Luśka, Luśka, ach Luśka”… Z tym, że w to miejsce wstawiam sobie w myślach „Justa, Justa, ach Justa…”.

Cały refren w oryginale brzmi tak jak stoi poniżej, zaznaczam, że niektóre odniesienia, choćby te do ciężaru gatunkowego Justy, należy uznać za nieco przesadzone. Proszę:

Luśka, Luśka, ach Luśka,
ty miałaś imadło w paluszkach.
Luśka, Luśka, ach Luśka,
na grzyby, na ryby, do łóżka.
Luśka, Luśka, ach Luśka,
ty z ramion nie chciałaś wypuszczać.
Luśka, Luśka, ach Luśka, jak miękka poduszka,
okrągła jak bilon, liczyłaś się, Luśka,
i twoje sto kilo…

Jeden komentarz do “Astmatycy na paraigrzyska?”

  1. Dobrze napisane Dario! Nie miałem okazji oglądać tego live, czego bardzo żałuje. Natomiast po tym jak wiadomość o zwycięstwie J.K. trafiła na fb zacząłem szukać gdzieś choćby krótkiego filmiku z finishu…nie było łatwo i na dobrą sprawę dzień później pojawiło się coś sensownej jakości…emocjonujące to było nawet na drugi dzień. Oglądając cały ten wyścig live można było pewnie wyzionąć ducha:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.