2012-01-10

autor:
Dariusz Urbanowicz

wzwód tramwajowego zboka

osiemnastka

Wydawało mi się, że jestem uważnym obserwatorem życia miejskiego. A przynajmniej kilku dziedzin, które można zaobserwować z siodełka rowerowego. Tak się zdarza, że wyczulony jestem na przykład na plakaty. Albo patrzę sobie na autobusy i tramwaje. Nie to, bym się jakoś nimi rajcował szczególnie, bo wiem, że są tacy co mają kisiel w majtach jak widzą tramwaj albo samolot, ale jak tak po prostu z ostrożności. Jednak dziś wzięło mnie. Tak się składa, że bywam średnio raz, dwa w tygodniu na Służewie Przemysłowym. Dla Słoików i innych przybyszów z prowincji – koło Galerii Mokotów. Od czasu do czasu wsiadam ja w tramwaj, coby wrócić do normalności po wizycie w Rewirze Klonów. A więc podjeżdża dziś osiemnastka. Tramwaj o takim numerze. Stary. Pewnie jakiś tramwajowy zbok rozszyfrowałby od razu model, rok produkcji itp. Ja zaś widzę tylko, że w drugim wagonie jest nieobsadzone miejsce tramwajarza, na którym w dawnych czasach namiętnie siadałem. Czasem, ale do tego już potrzebowałem śmiałości wywołanej obecnością koleżków, udawało się rozbroić przykrywkę przykrywającą narządy służące do otwierania drzwi. Wtedy zaczynała się zabawa z tramwajarzem. Bywało fajosko. Ojciec Mój Marek opowiadał mi, że kiedyś (jeszcze dawniej!) jeździło się tramwajem na tak zwane winogrono, albo na cycku się siadało. Pewnie aż tak fajnie nie bywało jak za Ojca Mego Marka czasów. Ruszył się jednak sentyment. Dla osób przywykłych do nowego sprzętu pokazuję, jak w drugim wagonie wygląda miejsce tramwajarza.

tramwaj

Jeśli ktoś ma wątpliwości, jak tu usiąść, wyjaśniam. Siedziało się na lewym parapecie. Fotela nie było nigdy.

Leave a Reply