2012-01-13

autor:
Dariusz Urbanowicz

bezsenność gdziekolwiek

cicha noc...

insomniaTatuś. Usłyszałem to w środku nocy. A to Synek Mój Gucio śnił jakąś przygodę i chyba miałem śpieszyć z pomocą. A może to On mi ratował życie. Wszystko jedno. Tymczasem wciąż jest zbyt malutki, aby mi opowiadać swoje sny. Z rzadka słyszę dźwięki w nocy, gdyż nie zwykłem podsłuchiwać, bo zazwyczaj nocami albo śpię po prostu albo pracuję. Tym razem usnąłem jednak nad książką (Lemoniadowy Joe) już o godzinie 2000 i Żona Moja Majówka przegnała mnie do sypialni. Sześć godzin wystarcza cobym się wyspał, więc punkt 0200 oczy szeroko otwarte i nasłuchuję dźwięków kamienicy. Gucio coś tam pochrapywał i wypowiadał się zawzięcie, ale zrozumiałem tylko “Tatuś” a potem jeszcze “Mama”. Potem wstałem i udałem się, coby napisać kilka zdań tu i ówdzie. Trudno to nazwać bezsennością, bo spodziewam się, że żyją na świecie osobniki, które ze spaniem mają poważniejsze znacznie problemy. Jednak tak sobie pomyślałem nie mogąc usnąć… że taka bezsenność może nieźle wkurzyć. I to niezależnie gdzie ma miejsce, czy w Seattle czy w Tokio, czy na takim powiedzmy Mokotowie. Na pohybel!

Tags: ,

Leave a Reply