2010-01-21

autor:
Dariusz Urbanowicz

Alarm bombowy na lotnisku w Monachium

Pan tu nie stał, cz. 2, czyli atak drapieżnika sycylijskiego

Mężczyzna, którego dotychczas nie zidentyfikowano, przedostał się do strefy chronionej lotniska około godz. 15.30, kiedy strażnicy sprawdzający jego komputer dostrzegli, że uruchomił się alarm w urządzeniu wykrywającym materiały wybuchowe. Właściciel zdążył zabrać komputer, opuszczając stanowisko kontroli. Był to prawdopodobnie biznesmen, który zwyczajnie się śpieszył. Z jego zachowania nie wynikało, aby uciekał. Funkcjonariusze ustalili, że ostrzeżenie o materiale wybuchowym mogły wywołać całkowicie nieszkodliwe substancje chemiczne, zawarte na przykład w perfumach.

Taki oto opis wydarzeń znalazłem w internecie, a dokładniej na Onecie. Tak się złożyło, że byłem wczoraj na owym lotnisku. Ale to jeszcze nic, bo zostałem sterroryzowany i to nie przez byle kogo, jeno przez samego sycylijskiego mafioso, jego żonę i koleżkę (mogła to być równie dobrze owego koleżki żona, a nie samego drapieżnika).

Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce i wciąż było mało i ciągle chciał więcej. Może nie więcej, a szybciej. Opóźnienia samolotów sięgały dwóch godzin. Przed kontrolą bezpieczeństwa utworzyło się coś na kształt kolejek, choć nie było to doprecyzowane formalnie. Jedno jest pewne, że nie stworzono list społecznych. Ten fakt postanowiliśmy wykorzystać na własną korzyść. My – grupa kolegów dziennikarzy wracających z nart w Austrii. Wykrzykując “szuldigung!, szuldigung!” na bezczela przepychaliśmy się w stronę wejścia. Po polsku tak, choć wyjścia innego nie było. Byliśmy usprawiedliwieni, gdyż ponieważ na tablicy przy naszym locie widniał już “boarding”, więc należało się pośpieszyć. Więc się śpieszyliśmy. Nie spodobało się to jednak owemu Sycylijczykowi. Nerw mu puścił i wyciągnął do mnie łapska swoje włoskie i chciał chyba oczy wydrapać. Na szczęście plan chytry mu się nie powiódł. Potem jeszcze skarżył na mnie policjantowi, który przybył w celu interwencji. Mówił w uniesieniu, że się śmialiśmy! Potem jego kolega został odesłany na koniec kolejki, co mnie bardzo ucieszyło.

Te zdjęcia wykonałem jeszcze przed atakiem drapieżnika sycylijskiego. Proszę:

P1100663

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)

P1100659

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)

Tags: , ,

2 Responses to “Alarm bombowy na lotnisku w Monachium”

  1. Jasiek mówi:

    w tym czasie z Krzyśkiem dopijaliśmy wino :)

  2. admin mówi:

    TO MNIE DRAPIĄ DRAPIEŻNIKI, A WY NIE MOŻECIE SIĘ WYRWAĆ OBJĘCIOM NAŁOGU!
    HAŃBA :)

Leave a Reply