Żyj z głową. W kasku.

Kiedyś, na starość postaram się policzyć ile razy kask uratował mi życie. A może nie życie, tylko zdrowie po prostu. Zaliczyłem osobiście kilka mniej lub bardziej efektownych lotów, gleb i twardych lądowań. Przekonałem się na własnej skórze jak istotną sprawą jest jazda w kasku, hełmie, szyszaku, misiurce… czymkolwiek, co może ochronić nasze łby. Skąd ta gadka-szmatka? Ruszył projekt „Żyj z głową. W kasku.”, a więc akcja propagandowa mająca na celu popularyzację idei chronienia głowy podczas uprawiania sportu albo też przy jeździe rowerem w celach czysto komunikacyjnych. Akcja ma już swoich VIP-ów, którzy będą wspomagać proces uświadamiania społeczeństwa. W gronie tym znaleźli się: Mateusz Ligocki (deskarz olimpijczyk), Jędrek Osuchowski (narciarz freerider), Artur Haber (narciarz carvingowiec), Michał Olszański (dziennikarz Trójki), Beata Sadowska (dziennikarka TVP), Adam Kornacki (kierowca rajdowy, dziennikarz TVN Turbo), Natalia Kukulska (piosenkarka, puszek-okruszek) i Kinga Rusin (kiedyś dziennikarka, teraz może tańczyć) oraz artyści serialowo-filmowo-sceniczni Katarzyna Glinka i Jan Wieczorkowski. Czytaj dalej Żyj z głową. W kasku.

Rowerowa jazda miejska

Polska jest najniebezpieczniejszym krajem w Europie. Tak wynika ze statystyk i nie sądzę, aby te wyniki zostały zmanipulowane jak sondaże przedwyborcze. Na milion mieszkańców naszego kraju, aż osiemnaście osób ginie będąc rowerzystami potraconymi przez samochody. Średnia europejska to… 4 (słownie: cztery). Dziś duży tekst został opublikowany w pewnym dzienniku na „g”, a jego autorem jest opolanin Piotr Zapotoczny. Wynika z tego artykułu, iż 86 procent wypadków z udziałem aut i rowerów ma miejsce za dnia, 55 procent na prostej drodze, 77 procent w dobrych warunkach atmosferycznych i 82 procent przy suchej nawierzchni. Ponad połowa rowerzystów została uderzona przez auta w bok. Ponoć tylko co dwunasty rowerzysta był pijany w momencie wypadku. Nie wiem ile osób ginie w tym kraju jadąc na krowie, ale chyba zmienię środek lokomocji na bezpieczniejszy… Czytaj dalej Rowerowa jazda miejska

EtnoPraga i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Niedziela najbliższa będzie jednym z najbardziej zwariowanych dni w roku. Zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Zagra w całym kraju i nie tylko. Dzielę się przy okazji zaproszeniem, które dostałem od Domu Kultury Praga, gdzie urzęduje Kolega Mój Łasy. Wysłał On mi informację, którą można sobie poczytać po rozwinięciu tej zapowiedzi. Ja osobiście zachęcam, choćby w celu: dowiedzieć się co to są owe gęśle, fidel (ta fidel), tar, ney i wiele innych egzotycznych dość instrumentów, które przekraczają próg naszej wyobraźni wyprażonej bitami z laktoków. Czytaj dalej EtnoPraga i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

…i po świętach!

Kończy się wyjazd do Zakopanego. Pogoda najpierw niedopisywała, a potem jak dopisała to się zrobiło przepięknie i biało. I się jeździło, i się zwiedzało spacerując na nogach w otulinie TPN i w samym parku. I się mieszkało w przybytku najwłaściwszym. Na tym właśnie ze zdjęcia tuż poniżej. W miejscu tym, zwanym Dworkiem Bawarskim, grasuje zając. Ten właśnie ze zdjęcia obok. Zając szczególny równie bardzo jak samo miejsce. W życiu bym się nie spodziewał tam takiego lokatora, który patrzy na wszystkich z góry, lecz bez pogardy. Wyniośle niczym rączy byk, samiec jelenia. Zresztą sami zobaczcie kto zacz… Czytaj dalej …i po świętach!

O budowaniu marki

Są różne przedsięwzięcia godne uwagi. Miało takie miejsce również podczas mojej obecności w Zakopanem. Producent aut z Bawarii wespół z producentem nart z USA postanowili przedsięwziąć coś, co fajowe było ze względów wielu. Po pierwsze wszystkie świry mogły potestować narty K2. Po drugie maniacy motoryzacyjni mogli przejechać się wypasioną beemką po torze przeszkód. Oto kilka fotografii, które wykonałem pod Nosalem podczas owych testów… Czytaj dalej O budowaniu marki

Szczególne zakątki

Jak już pisałem, zima zasypała na biało cały kraj z wyjątkiem Zakopanego. Nie dziwi więc dzisiejszy exodus znudzonych paskudną aurą turystów, którzy coby stąd uciec nie wahają się nic a nic. Nie przeszkadza im nawet, że odcinek kilkunastu kilometrów do Nowego Targu pokonuje się w tempie iście żółwim i dotrzeć tam można dopiero po 3,5 godzinach. Do Krakowa natomiast jazda trwa ponad 6 godzin… A więc miało być o włóczęgostwie i zaglądaniu w dziwne miejsca nieznane powszechnie. Trafiłem ja do serwisu narciarskiego pana Kobylańskiego. Nie znalazłem tam supernowoczesnych maszyn do nacierania odpowiednimi substancjami nart, o nie. Znalazłem zupełnie i zgoła co innego. Czytaj dalej Szczególne zakątki

Do kina się zaprasza

gorzkie-mleko-plakat Już raz się tutaj wzniecałem filmem „Gorzkie mleko”. Dobra wiadomość jest następująca. 1 stycznia ten peruwiański obraz wchodzi do kin w kilku miastach naszego kraju. Dziś przedpremierowy pokaz dla publiczności w Kinotece!

A ZONA URBANA JUŻ NAPOMKNĘŁA O TYM WYDARZENIU! Tu także można poczytać więcej o samym filmie. Jeszcze więcej, po kliknięciu ‚więcej’. Przewrotne, nie?

Czytaj dalej Do kina się zaprasza

Naukowo trochę

Świat się kończy. Wynaleziono syntetyczny alkohol, którego działanie będzie można przerwać pstrykając w palce (to oczywiście przenośnia, bo po prawdzie dopiero po przyswojeniu doustnym specjalnej piguły). Odzyskany przy produkcji piwa czy wina etanol zostanie wykorzystany jako paliwo. A ja pytam po dobroci, co z kacem? Co z lękami, światłoczułością, co z uwrażliwieniem na kolory i delikatne dźwięki?

Od dziś moje życie nie będzie już takie samo…

Filozoficznie o kajakach

Czy aby na pewno kajakarstwo to nudny sport? Jak wiadomo, w czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz. Kajakarze raczej się nie nudzą i z tego miejsca chciałbym przedstawić dowody, iż kajakarstwo to sport całoroczny w nie nudny wcale to a wcale. Skąd to natchnienie na takie ujęcie sprawy? Niedawno mimochodem całkowitym wspomniałem, iż zdarzyło mi się ściemniać na temat ratowniczych łodzi wioślarskich, co to się w Australii ścigają z falą i pod falę. Piękna zabawa, czysty sport. Na to mój rozmówca wspomniał o tym, że on też kiedyś serfował, ale nie w Australii jedno w Bałtyku i nie łodzią wiosłową, ale kajakiem po prostu. Rozmówcą był Arek Pawełek, więc nic się nie zdziwiłem, kiedy po pewnym czasie przysłał mi poniższe foty… Krótko mówiąc, pomysłowość Adama Słodowego (np. karmik dla ptaków z butelki od mleka) to pestka!

Pragnę uprzedzić z góry, że to nie koniec jeszcze prezentacji wybornych pomysłów Arka Pawełka. Wręcz dopiero ich początek! Przypominam, że obecnie zajawił się bardzo BORajdem, czyli Rajdem Bez Ograniczeń i wycieczką Santaną Land Roverem do Bamako z Budapesztu… Linka na stronie głównej. Polecam. Zaznaczam lojalnie, że wszystkie fotografie zostały zaczerpnięte z archiwum Arka Pawełka. Ale do rzeczy! Czytaj dalej Filozoficznie o kajakach

zonaurbana.pl