panoramka

Gucio na nartach na Kasprowym!

Gustaw Urbanowicz dołączył do elitarnego grona osób zakochanych w Kasprowym Wierchu, Świętego Górze. Jam to, nie chwaląc się, sprawił. Jak już pisałem, wybraliśmy się do Zakopanego w nagrodę za dzielną postawę Gucia na turnusie rehabilitacyjnym oraz drugie już w tym roku zagipsowanie ręki (informacje we wcześniejszych postach). Ruszyliśmy po wieczornych zajęciach integracji sensorycznej, a do Klimkówki dotarliśmy o 1 w nocy. Na narty wybraliśmy się niezbyt wcześnie i po obowiązkowych odwiedzinach w Yurta Barze wjechaliśmy kolejką na Świętą Górę. Tam szybko się ogarnęliśmy i się zaczęło. Wiosenne warunki śniegowe i atmosferyczne zadania nie ułatwiły. Gęsta chmura okalała szczyt, do tego prószył śnieg. Ścianka na Gąsienicowej mocno już przejeżdżona, trochę zwałów śniegu, trochę muld, trochę zdartego do żywego lodu. Gucia zwiozłem ze ścianki podtrzymując Go między nogami. Od wypłaszczenia radził już sobie samodzielnie. Pierwszy szus i gleba. Guciowi się nieco zapomniało, jak się skręca. Nabrał prędkości i go trochę prasło. Pozbierał się szybko. Bez marudzenia wpiął narty i pojechał dalej. Upadków zdarzyło mu się kilka, ale naprawdę nie pękał na robocie. Zjechaliśmy dwa razy. Był dzielny i wydawał się bardzo zadowolony. Zupełnie jak ja. Choć to mało powiedziane, bo czuję się najdumniejszym ojcem na świecie, bez ściemy. Gucio swoją postawą, zapałem do rehabilitacji i sportu odpłaca nam cały nasz trud włożony w organizację logistyki.

Mały jest wielki! Mały nie pęka!

Przy okazji przypominam się z prośbą o przeznaczenie 1% podatku na rehabilitację Gucia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *