Wczoraj uroczyście odsłonięto Skwer Artura Goska. Artura można uznać za Bohatera Narodowego. Kiedy nasze społeczeństwo traktowane jest przez reżim kampanią prezydencką, przez Naturę powodzią, a przez telewizory mundialem futbolowym i przez mundialowych trębaczy natrętnym trąbieniem, Artur nie wahał się wytoczyć najcięższych dział przeciw syfowi miejskiemu. Koniec ze szczaniem po klatkach, bramach i zaułkach Warszawy! Koniec z paskudzeniem w gorszy jeszcze sposób* i uprawianiem nierządu w oparach uryny wyprodukowanej chwilę wcześniej! To oczywiście tylko slogany symboliczne. Podobnie jak Skwer ma być tylko symbolem, ale może symbol ów, czy też alegoria raczej, pozwoli wyobrazić sobie, że przyjdzie kiedyś moment, kiedy obszczymury zaprzestaną swojej śmierdzącej działalności. Świadomie nie piszę, gdzie ów Skwer się znajduje… (więcej…)
Archive for the ‘Szczególne zakątki’ Category
Odsłonięto Skwer Artura Goska
niedziela, Czerwiec 13th, 2010Rajd Miejski w Gliwicach
wtorek, Maj 11th, 2010Się było, się widziało, się gadało, się pozachwycało i pozazdrościło. W Gliwicach naprawdę dużo się działo w ostatnich dniach. Odbył się tam Rajd Miejski 360 Stopni – ściganie po mieście pieszo, rowerami, na rolkach, kajakach, na orientację, po schodach, na linach, na lodzie, na hałdach i w powietrzu. Podobało mnie się wielce. Samo miasto zachwyca, choć jarzmo Śląska widoczne są szarościach, w które dość szybko obracają się elewacje pięknych architektonicznie budynków. Jakby ktoś winszował poczytać sobie więcej na temat gliwickiej awantury, oto LINKA.
Narciarstwo i nie tylko w Świeradowie
niedziela, Marzec 7th, 2010Się mnie przypomniała piosenka Wilhelma Szmita, właśnie o Bardzo Dzikim Zachodzie. Skąd tyle zachodu? A stąd, że jeśli na narty, w naszym kraju dalej na Zachód właściwie się już nie da. Świeradów Zdrój, u naszych zachodnich sąsiadów bardziej znany jako Bad Finsberg. Pod względem narciarskim miejsce coraz bardziej atrakcyjne, choć jeszcze szału macicy nie ma. Panowie Zasada i Bachleda postawili, co prawda, gondolę ośmioosobową, ale wwozi ona ludność na stok w pobliżu Stogu Izerskiego, skąd najsamdół prowadzi jedna trasa (słownie: jedna). Mierzy co prawda 2,5 km, ale jest wąska i pełna oszołomów reprezentujących narciarski kilerstajl. Plusem niewiarygodnym są możliwości biegówkowe, których można doświadczyć także dopiero po wjeździe rzeczoną gondolką na górę. Ale piknie jest, o czym przekonać pragnę poniższymi fotografiami… (więcej…)
Letnie Igrzyska Olimpijskie Voncouver 2010
niedziela, Styczeń 31st, 2010Kontrola jakości zimy w Vancouver w stanie British Columbia, gdzie za dni jedenaście (co ciekawe na oficjalnej stronie igrzysk widnieje liczba 12 dni…) rozpoczną się Zimowe Igrzyska Olimpijskie XXI Olimpiady, nie wypadła zbyt dobrze. Tak od niechcenia bowiem zajrzałem sobie na kanadyjski portal pogodowy, gdzie widnieją wskaźniki przedstawiające aurę. Obecnie w Vancouver pada deszcz przy temperaturze 7 stopni C, wietrze 8 km/h i wilgotności 97 procent. Temperatura w nadchodzącym tygodniu ma oscylować między 6 a 9 stopni C. Na plusie oczywiście. Jeśli ktoś nie wierzy, proszę sobie kliknąć… (więcej…)
Osobliwości austriackie
środa, Styczeń 20th, 2010Najsamprzód zaprezentuję przenośny znak “zakaz zatrzymywania”. Trudno mi sobie wyobrazić, że w Polsce znak taki długo by postał. Zapewne szybko znalazłby się w pobliskim strumieniu… Od razu przypomniał się tekst z jednej z polskich komedii, w której ktoś do kogoś (kto do kogo?) wykrzykiwał, coby wmówić Zygmuntowi z Kolumny, że na niej nie stał. W Austrii jednak wystawiony na potrzeby znak na przenośnym stojaku stoi, nikt go nie rusza i wszyscy respektują. Napisałem trochę o powiązaniach z kulturą współczesnych Austriaków, a także o Bode Millerze i jego partnerze od golfa Oswaldzie Hochfilzenie oraz o różnicach w technice narciarskiej kiedyś i dziś… (więcej…)
Na kilka dni przez PŚ w Kitzbuehel
poniedziałek, Styczeń 18th, 2010Prosto z Lech przenieśliśmy się do Kitzbuehel. Zasadniczo mieszkamy w Penizinghof, więc w pobliżu Kitz. Dziś natomiast objeździliśmy część tej mega narciarskiej okolicy. W 4,5 godziny pokonaliśmy 5500 metrów przewyższenia. Wydarzeniem dnia było zwiedzanie okolic legendarnej trasy Die Streif, gdzie za tydzień odbędzie się Puchar Świata w zjeździe. Trasa już jest zamknięta, ze względu na proces przygotowania nawierzchni pod zawody. Znalazłem na jutjubie film ze zjazdu z austriackiej telewizji ORF. Polecam. Ja porobiłem trochę zdjęć, ale one nie oddają stromizn, jakie urozmaicają i wyróżniają trasę w Kitz. Austria jest niesamowita. Najpierw Lech, teraz Kitz… (więcej…)
Pobudka w Lech
piątek, Styczeń 15th, 2010Świadomie obudziłem się w Lech, wyjrzałem za okno i oniemiałem. Kiedy przyjechaliśmy tu w nocy, widoczność nie była oszałamiająca. Rano zaś zaniemówiłem, choć milczałem i tak. Widok piękny i perspektywa, że niebawem odepchnę się kijkami i rozpocznę uroczyście narciarski pobyt w Austrii. Lubię, lubię… (to taka parafraza z Kingsajzu, kiedy Kasia Figura robiła zastrzyk Machulskiemu seniorowi. On wtedy mówił: nie lubię, nie lubię…, o ile pamiętam). A więc po śniadanku w uroczym pensjonacie (nazwy nie znam, ale poznam).
…i po świętach!
poniedziałek, Styczeń 4th, 2010Kończy się wyjazd do Zakopanego. Pogoda najpierw niedopisywała, a potem jak dopisała to się zrobiło przepięknie i biało. I się jeździło, i się zwiedzało spacerując na nogach w otulinie TPN i w samym parku. I się mieszkało w przybytku najwłaściwszym. Na tym właśnie ze zdjęcia tuż poniżej. W miejscu tym, zwanym Dworkiem Bawarskim, grasuje zając. Ten właśnie ze zdjęcia obok. Zając szczególny równie bardzo jak samo miejsce. W życiu bym się nie spodziewał tam takiego lokatora, który patrzy na wszystkich z góry, lecz bez pogardy. Wyniośle niczym rączy byk, samiec jelenia. Zresztą sami zobaczcie kto zacz… (więcej…)
Szczególne zakątki
sobota, Styczeń 2nd, 2010Jak już pisałem, zima zasypała na biało cały kraj z wyjątkiem Zakopanego. Nie dziwi więc dzisiejszy exodus znudzonych paskudną aurą turystów, którzy coby stąd uciec nie wahają się nic a nic. Nie przeszkadza im nawet, że odcinek kilkunastu kilometrów do Nowego Targu pokonuje się w tempie iście żółwim i dotrzeć tam można dopiero po 3,5 godzinach. Do Krakowa natomiast jazda trwa ponad 6 godzin… A więc miało być o włóczęgostwie i zaglądaniu w dziwne miejsca nieznane powszechnie. Trafiłem ja do serwisu narciarskiego pana Kobylańskiego. Nie znalazłem tam supernowoczesnych maszyn do nacierania odpowiednimi substancjami nart, o nie. Znalazłem zupełnie i zgoła co innego. (więcej…)





