Archive for the ‘SPORT’ Category

Tuż przed Rajdem Zimowym Timex 360 Stopni

sobota, Luty 4th, 2012

Opóźniała się zima w tym roku. Zaczęła się w styczniu dopiero i choć w Wawie śniegu zbyt wiele wcale nie nasypało, mnóstwo go w naszych górach. Przed rokiem tutaj było biało, a w górach zielono. Teraz równo ściska mrozem, choć na wyżynach zapewne jeszcze chłodniej. Już za kilka dni na Roztoczu odbędzie się Rajd Zimowy Timex 360 Stopni. To duże wydarzenie, choć nie należy do masowych – jak na przykład maratony rowerowe. Rajdy przygodowe to sport znacznie bardziej wymagający. Nie wystarczy bowiem pedałować bez pamięci po wyznaczonej trasie. Tu trzeba biegać, uprawiać narciarstwo biegowe, a przy okazji na rower też wsiąść. W naszym rajdzie dystans to 390 km do pokonania non stop, w zasadzie. Oczywiście odpoczywać trzeba, więc podczas dwudobowego wysiłku i jakiś sens może zmorzyć. Trudny to sport i wymagający wiele. Zaangażowania pieniędzy, czasu na trening i wyjazdy na zawody itd.

Do Zamościa od środy zacznie zjeżdżać się elita krajowa (i nie tylko). Tymczasem mrozy trochę dają do myślenia, ale ponoć ma zima nieco odpuścić, a przy okazji nieco dosypać śniegu co nieco. Będzie się działo! Informacje na bieżąco znajdują się na stronie rajdu www.team360.pl

Pytanie otwarte

niedziela, Styczeń 8th, 2012

Panie trenerze, dlaczego nie został Pan doceniony przez Przegląd Sportowy i Telewizję Polską?

77. Plebiscyt Przeglądu Sportowego

niedziela, Styczeń 8th, 2012

Wszystko więc jasne. Znów wygrała Justyna Kowalczyk, co w sumie mnie nie dziwi. Gratuluję Justynie oraz mojemu byłemu pracodawcy, że jeszcze się jakoś trzyma w kupie (choć rzeźbi w niej przeokrutnie) i jest w stanie zrobić coś fajnego (mam na myśli plebiscyt). Gali w końcu nie obejrzałem, bo pracowałem do późna. A szkoda.

Z plotek: ponoć PS sprzedał w listopadzie 40 tysięcy egzemplarzy. Czyżby miał strzelić kopytami wkrótce? Najstarsza gazeta codzienna w tym kraju zostanie skreślona jednym i krótkim pociągnięciem pióra/długopisu, czy przeciągnięciem myszki, bo zawracaniem dupy jest pisanie codzienne tego samego szajsu o tych samych sprawach i to się wcale nie kalkuluje. Smutne. A może wrócić do pomysłu pisania o sporcie, a nie tylko futbolu i kilku jeszcze wyjątkach? Choć to i tak za późno pewnikiem. Ciekawe kiedy szczury zaczną spierd…ać z pokładu.

77. Plebiscyt Przeglądu Sportowego. Jakoś tak wciąż nie może mi przejść przez gardło, że to także plebiscyt TVP. Szczególnie, że w tym roku jestem mocno wkurzony za sprawą żeglarską. Wiadomo chyba o co chodzi, a raczej o kogo. O Zbyszka Gutkowskiego, Zośkę Klepacką i Piotrka Myszkę. Czego jeszcze tacy ludzie mają dokonać, aby znaleźć się w gronie najlepszych? A potem nawet jeśli są nominowani, to i tak ludożerka nie jest w stanie docenić ich wyników (czytaj: prawdziwych sukcesów), bo telewizja musi mieć “twarze”.

45d 13h 32m

sobota, Styczeń 7th, 2012

45d 13h 32m – rozumie się jako: 45 dni, 13 godzin i 32 minuty. To czas/nowy rekord opłynięcia kuli ziemskiej pod żaglami w ramach Jules Verne Trophy – takiego wyścigu z czasem na określonej trasie. Coś niewiarygodnego. Dziś za to miało miejsce równie spektakularne zdarzenie żeglarskie. Kapitan Paszke Roman zaliczył wycof z próby opłynięcia globu złą drogą, czyli pod wiatr i prąd. Zbliżał się do złowrogiego Przylądka Horn, kiedy jego katamaran zaczął nabierać wody. Sytuacja bardzo nieciekawa. Mam nadzieję, że kapitan wróci do kraju w zdrowiu. Na jego szczęśliwość nie liczę, bo zdaję sobie sprawę, że jeśli uda się uratować jacht, czeka go jeszcze jedna (przynajmniej) próba. Bo rozumiem, że Kapitan jest człowiek tyle honorowym, co odważnym. A jeśli łódka pójdzie na dno (argentyńskie służby ratownicze powiadomione są o możliwości nadania sygnału “mayday!”, a to znaczy, że będzie ratowane życie a nie sprzęt), kapitan Paszke Roman będzie musiał wydumać kolejną przygodę żeglarską. A zrobić po raz kolejny coś z niczego może być jeszcze trudniej.

Alpejski Puchar Świata

czwartek, Grudzień 15th, 2011

Zbyt wiele rozpisywać się nie zamierzam, bo roboty tutaj mnóstwo. Daję fotkę, którą pstryknął Chomik z samego rana dziś. Do poczytania nt. Pucharu Świata w Południowym Tyrolu (Val Gardena i Alta Badia) zapraszam na stronę: http://www.ntn.pl/seria/puchar-swiata-poludniowy-tyrol-2011/

Na tak dużej imprezie narciarskiej jestem po raz drugi. Kilka lat temu sprawozdawałem, jeszcze dla Przeglądu Sportowego, slalom Pucharu Świata. Wówczas wygrał Giorgio Rocca. Ale ten czas leci.

grucha-620x413

urbanowicz.skifighters.pl

sobota, Grudzień 3rd, 2011

http://www.ntn.pl/skifighters/racing-skifighters/syczenie-i-sosnoluby/

nowe logo tima

poniedziałek, Listopad 14th, 2011

Przy okazji zapowiedzi rajdu zimowego 360 stopni…

360-logo1

Rajd Zimowy 360 Stopni 2012

niedziela, Listopad 13th, 2011

Niezwykle miło mi obwieścić, iż w dniach 8-12 lutego A.D. 2012 w Zamościu odbędzie się Rajd Zimowy 360 Stopni. Wschodnie rubieże Rzeczypospolitej czekają na typów i typiary co twardziejszych, co to się nie zlękną ni śnigów, ni mrozów. A wiadomo, że na luty trza podkuć buty, czy jakoś tak.

Więcej informacji żądni wychłodzeń sportowych znajdą na stronie Stowarzyszenia 360 Stopni. Polecam i zachęcam. Na mecie katharsis w pakiecie.

treningowo politechnicznie

niedziela, Październik 30th, 2011

Dziś miało miejsce naprawdę niesamowite wydarzenie. Jedziemy, jedziemy, grupą mniej więcej 1/3 bandy rozbójniczej alibaby, aż tu nagle na naszej drodze polnej stoi laguna na drzwiach i dwa radiowozy na kołach. Szyba z przodu wybita jakby kto przez nią przeleciał. Obok siedzi sobie jegomość z gupim uśmiechem na twarzy, że niby to chyba nie on, bo nic nie pamięta, a ten samochód to ktoś mu w nocy ukradł i on go tylko pilnuje, po tym jak zmęczony odnalazł go przez całkowity przypadek. Na trzeźwego nie wyglądał. Akuratnie wydarzanie to miało miejsce na trasie naszych dzisiejszych mini zawodów mini kolarskich i trzeba było przyciąć nieco bez to pole po prawej, bo po lewej to słupki były i policja jakaś taka jak zwykle. Relacja sportowa z treningo-zawodów znajdzie się wkrótce na stronie: eurower.pl przynależącej do kolegi mego redakcyjnego Chomika. Jakby kto się porwał na sprawdzanie u Chomika, informuję, że dziś odbył się trening nr 3 sekcji narciarskiej Politechniki Warszawskiej, w którym z wielką frajdą uczestniczyłem i nawet na nagrodę się załapałem. Taką opaskę na nogawkę dostałem/wygrałem fluorescyjnnsenną czy jakąś taką, co ją po nocy dobrze widać.

kraksa

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)

Aproto tej całej opłakanej sytuacji ze stójką renówki na drzwiach, to oświadczam, że widziałem wszystko na własne oczy, ale tylko efekt, całe zdarzenie stało się tak dawno, że nawet policja już była na miejscu…

Przy tej okazji dodam jeszcze, iż po raz pierwszy w życiu jechałem po ścieżce nadwiślańskiej bardzo fajnej. Po praskiej stronie taka jest szutrówka, szeroka na jakie 2,5 m. Cisnąć można solidnie, choć ruch niemały. Zaczyna się (kończy) przy Żeraniu, a kończy (zaczyna się) dopiero przy Trasie Łazienkowskiej. Co prawda do niej nie dojechałem dziś, tylko się zawinąłem na lewy brzeg Warszawy przez Most Świętokrzyski, ale jakoś tak mi się przypomniała pieśń optymistyczna z “Misia” bodaj: Hej młody Junaku, smutek zwalcz i strach! Przecież na tym piachu za trzydzieści lat, przebiegnie z pewnością jasna, długa, prosta, Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska! I z brzegiem zepnie drugi brzeg, na którym twój ojciec legł!

O przejażdżce miało być. Widok na Warszawę przecudny i z takim dylematem pedałowałem: zwiedzać czy naciskać mocniej? Ostatecznie ani nie cisnąłem zbytnio, ani nie pozwiedzałem. Myślę, że traska ta będzie idealna zimą na biegówki. Ciekawe, czy ktoś ogarnie temat przygotowania śladów…

Fachowo ścieżka nad Wisłą została opisana przez wspomnianego powyżej nieco Chomika, na Jego blogu o TUTAJ. Do lektury zachęcam.

poranny atak blatu

wtorek, Październik 18th, 2011

W sumie to chyba komentarz jest zbędny. Mój redakcyjny kolega Chomik smutno na mnie spojrzał kiedy zorientował się, że jeżdżę w dżinsach na rowerze. Taką dziś też miałem refleksję, czy nie naciągnąć rajtuzów wąskich a’la bocian…

Wczoraj dojeżdżając do domu zrzuciłem z blatu, coby trochę uspokoić tętno i dać nogom wytchnienie przed zaparkowaniem roweru.  No i się tak zdarzyło, że dziś pędząc do sportklubu zapomniałem zakasać nogawkę, zapomniałem wrzucić na blat, rozmawiałem przez telefon przytrzymując słuchawkę przy uchu ramieniem i zapinałem pas biodrowy plecaka. Za dużo tego było i nagle o mało orła nie wywinąłem. Atak blatu był koszmarny. Nogawka zawinięta na dobre dwa zwoje i zanim się rozplątałem to się sępy zleciały coby moje truchło podziałkować… Nogawka wygląda tak i tyle.

nogawka