Dziś miało miejsce naprawdę niesamowite wydarzenie. Jedziemy, jedziemy, grupą mniej więcej 1/3 bandy rozbójniczej alibaby, aż tu nagle na naszej drodze polnej stoi laguna na drzwiach i dwa radiowozy na kołach. Szyba z przodu wybita jakby kto przez nią przeleciał. Obok siedzi sobie jegomość z gupim uśmiechem na twarzy, że niby to chyba nie on, bo nic nie pamięta, a ten samochód to ktoś mu w nocy ukradł i on go tylko pilnuje, po tym jak zmęczony odnalazł go przez całkowity przypadek. Na trzeźwego nie wyglądał. Akuratnie wydarzanie to miało miejsce na trasie naszych dzisiejszych mini zawodów mini kolarskich i trzeba było przyciąć nieco bez to pole po prawej, bo po lewej to słupki były i policja jakaś taka jak zwykle. Relacja sportowa z treningo-zawodów znajdzie się wkrótce na stronie: eurower.pl przynależącej do kolegi mego redakcyjnego Chomika. Jakby kto się porwał na sprawdzanie u Chomika, informuję, że dziś odbył się trening nr 3 sekcji narciarskiej Politechniki Warszawskiej, w którym z wielką frajdą uczestniczyłem i nawet na nagrodę się załapałem. Taką opaskę na nogawkę dostałem/wygrałem fluorescyjnnsenną czy jakąś taką, co ją po nocy dobrze widać.

(FOT. DARIUSZ URBANOWICZ/ZONAURBANA.PL)
Aproto tej całej opłakanej sytuacji ze stójką renówki na drzwiach, to oświadczam, że widziałem wszystko na własne oczy, ale tylko efekt, całe zdarzenie stało się tak dawno, że nawet policja już była na miejscu…
Przy tej okazji dodam jeszcze, iż po raz pierwszy w życiu jechałem po ścieżce nadwiślańskiej bardzo fajnej. Po praskiej stronie taka jest szutrówka, szeroka na jakie 2,5 m. Cisnąć można solidnie, choć ruch niemały. Zaczyna się (kończy) przy Żeraniu, a kończy (zaczyna się) dopiero przy Trasie Łazienkowskiej. Co prawda do niej nie dojechałem dziś, tylko się zawinąłem na lewy brzeg Warszawy przez Most Świętokrzyski, ale jakoś tak mi się przypomniała pieśń optymistyczna z “Misia” bodaj: Hej młody Junaku, smutek zwalcz i strach! Przecież na tym piachu za trzydzieści lat, przebiegnie z pewnością jasna, długa, prosta, Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska! I z brzegiem zepnie drugi brzeg, na którym twój ojciec legł!
O przejażdżce miało być. Widok na Warszawę przecudny i z takim dylematem pedałowałem: zwiedzać czy naciskać mocniej? Ostatecznie ani nie cisnąłem zbytnio, ani nie pozwiedzałem. Myślę, że traska ta będzie idealna zimą na biegówki. Ciekawe, czy ktoś ogarnie temat przygotowania śladów…
Fachowo ścieżka nad Wisłą została opisana przez wspomnianego powyżej nieco Chomika, na Jego blogu o TUTAJ. Do lektury zachęcam.