Wszystkie wpisy, których autorem jest Dariusz Urbanowicz

Ale się dzieje. Legia Mistrz i K2!

Oj, działo się w ostatnich tygodniach. Po odejściu z Legii liczba niesamowitych sytuacji nawarstwiła się znacznie. Okazało się bowiem, że mam jechać na K2. To znaczy na K2 wybiera się Andrzej Bargiel, a ja mam dotrzeć do bazy pod Górą Gór. 6 czerwca poprowadziłem konferencję prasową, podczas której Jędrek ogłosił plan zdobycia i zjazdu na nartach z K2. Honor to wielki dla mnie, bo karmię się takimi projektami. Uczestniczyłem w kilku fajnych przedsięwzięciach. Łódka Bols, jeździłem jako obstawa polskiej ekipy Speleo na mistrzostwa świata w adventure racingu. Sprawozdawałem największe imprezy żeglarskie i narciarskie. Teraz czas na góry. Jeśli ktoś pyta, nie, nie planuję zdobywać K2. To robota dla Jędrka i Kuby. Oni będą pracować w górze. Ja mam pisać, oprawiać mediowo wydarzenie z bazy. Zabieramy narty, więc coś na pewno pojeździmy w tym niesamowitym miejscu, ale nie planujemy nic ponad siły i możliwości. Mam dla kogo wrócić do domu.

konfa

Jesteśmy już pod Mount Blanc. Przyjechaliśmy do Chamonix na trening. Nie chodzi tylko o wydolność i aklimatyzację, ale zapoznanie/utrwalenie technik chodzenia po lodowcu, wspinaczki, może uda się skądś na nartach zjechać. Jędrek Bargiel oczywiście ma zapylać w górach. Im wyżej, im dłużej i ciężej, tym lepiej. My budujemy bazę, aby nas nie ścięło na trekkingu. Zaraz przyjeżdża z lotniska w Genewie Bodek Leśnodorski. Przygoda taka… 😉 Jędrek realizuje swój autorski projekt Hic Sunt Leones. Zdobywa ośmiotysięczniki w celach narciarskich.

Legia Mistrz. Zawirowań sporo w sezonie, ale udało się. Drużyna stanęła na wysokości zadania. Gratuluję z całego serca. W Warszawie szaleństwo. Feta niezapomniana i ponoć nawet niewielkie straty na mieście.  Podczas przemarszu na Starówkę miałem niezwykle przyjemne spotkanie. Podszedł do mnie kibic Legii z Wielkopolski (!!). Pogratulował mi, wiedział i rozumiał jakie okoliczności przegnały nas z Klubu. Na koniec poprosił o pozdrowienie Bliszków. Tym mnie rozczulił.

Rajd Majowy Przemyśl 2017

Nie jestem grafikiem, jak pewnie wiecie, jakiś tam kurs dtp mam udokumentowany, to się pochyliłem nad plakatem Rajdu 360 Stopni Przemyśl 2017. Oczywiście projektując płakałem.

Do rzeczy. Podbijamy Województwo Podkarpackie i robimy rajd przygodowy na dystansie 430 km. To trasa długa, dla zespołów czteroosobowych. Jest też krótka – 151 km. Zapisy wciąż możliwe i oczekiwane. W sumie to niesamowite, że tak piękny sport cieszy się tak małym zainteresowaniem. Nawet rodzinnym, jako sposób spędzania wspólnego czasu. W Gliwicach robimy Rajd Miejski Gliwice 2017 i na starcie stanie kilka setek ludzi. W niedzielę trasa rodzinna. Do poczytania tutaj: gliwice_2017.team360.pl.

Jeszcze jedna dygresja. Odnośnie autora powyższego zdjęcia. Wykonała je ekipa I LIKE PHOTO wynajęta przez Timeksa.  Prawdopobnie Mikołaj Jaźwiecki. Piękne czasy i chyba nasz najtrudniejszy rajd w blisko dziesięcioletniej karierze organizatora adventure  racingu. Odbył się częściowo w Jeleniej Górze. Na długą trasę zgłosiła się tylko jedna ekipa i ostatecznie ruszyła tylko trasa krótka. Kilometrażu nie pomnę, bo zacny. Warto poklikać, poczytać, bo działo się wiele!

Miało być o pracy plastycznej. Otóż plakat wygląda następująco. Po kliknięciu przeniesie na stronę rajdu. Warto wytężyć wzrok i zwrócić uwagę na naszych partnerów. Zatem oficjalnie, partnerem Rajdu 360 Stopni Przemyśl 2017 jest Województwo Podkarpackie!

2017_PRZEMYSL_PLAKAT 50PROCENT

Teraz Zakopane – LegiatoMy!

Melduję się z Zakopanego z kolejnej edycji wypraw „Zakopane – LegiatoMy!”. Warunki w Tatrach nieziemskie. Śniegu nasypało do pełna. Zagrożenie lawinowe pokaźne (4!!!), więc dziś pierwszy dzień potraktujemy z buta. Pod buta weźmiemy narty i wdrapiemy się gdzieś do granicy drzew. Bez szarżowania.

W międzyczasie wydarzyło się coś bardzo znaczącego w moim życiu. Mianowicie obejrzałem pierwszy od kilku lat mecz Legii Warszawa z drugiej strony mocy. Jak zapewne część z Was wie, byłem spikerem stadionowym Legii. Największego, najlepszego klubu sportowego w Polsce. Z najlepszymi kibicami. To był wielki zaszczyt móc pracować w Legii w ogóle, a w okresie jubileuszu w szczególe. Dziękuję za tę szansę i jedną z absolutnych przygód życia moim przyjaciołom Bogusławowi Leśnodorskiemu i Jakubowi Szumielewiczowi.  Dziękuję ekipie (zmieniającej się przez te kilka lat) Legia.com. Szanuję Was bardzo. Dziękuję całemu Klubowi, pracownikom, kibicom, a także sportowcom i działaczom sekcyjnym, którzy stanowią o jakości Legii jako całości. Z wieloma się zaprzyjaźniłem i tak pozostanie, aż rzucicie szalik na mój grób.

Odszedłem z klubu piłkarskiego przez imperatyw wewnętrzny, mimo rozdartego serca i miłości do Legii. Mecz obejrzany z trybun to wielkie przeżycie. Przeogromne i skrajne. Zupełnie inna adrenalina. Z jednej strony radość z powrotu na trybuny, z drugiej zaś poczucie pewnej pustki i braku wpływu na wydarzenia meczowe.  Szczególnie kiedy mimowolnie zerkałem w stronę ławek rezerwowych, gdzie jest stanowisko spikerskie (powodzenia Juras i Stasiak!).

Na pamiątkę tego meczu pozostają mi zdjęcia. Wykonali je zaprzyjaźnieni fotografowie, którzy wyłuskali mnie gdzieś tam w tłumie. To u góry wykonała Mishka  z Legionistów.

No dobra, nie rozckliwam się zbytnio, bo trza w góry cisnąć. Na moim instagramie podrzucam relacje live, jakby ktoś chciał.

Pozdro 420!

ps

Dziś 20 kwietnia, a data zobowiązuje. W nocy mierzyłem sobie tętno dzięki mojemu nowemu supersikorowi. No i wyszło, że o godzinie 4.20 miałem 42 uderzenia na minutę. Przypadek?

Rajd 360 Stopni – Przemyśl 2017

Triathlon właśnie wyszedł z mody. Miliony ludzi na listach startowych tkwią w głębokim błędzie, ale pracujemy aby ich z tego błędu za uszyska wyciągnąć.  To co mamy robić? Zapytają zapewne przerażeni triathloniści. Odpowiadam: Teraz czas na adventure racing, czyli z polska pisząc – rajdy przygodowe. Nadarza się idealna okazja. Zapraszam wszystkich podchodzących do życia aktywnie do Przemyśla. Tam bowiem odbędzie się Rajd Przygodowy 360 Stopni – Przemyśl 2017. W repertuarze mamy dwie trasy. Wybór długiej wiąże się z obowiązkiem pokonania dystansu około 400 km (słownie: czterystu kilometrów). Dla mniej wprawnych zawodników, albo takich, którzy nie są w stanie skompletować czteroosobowej ekipy pozostaje krótka trasa – 130 km do pokonania w zespołach dwuosobowych.

W samo południe sobotę 29 kwietnia rozpocznie się spektakularne wydarzenie – Rajd 360 Stopni Przemyśl 2017. Start nastąpi na przemyskim rynku. Wyścig odbędzie się na dwóch trasach długiej (ok. 400 km dla zespołów czteroosobowych) oraz krótkiej (ok. 130 km) dla par. – Zasadą rajdów przygodowych jest, że dystans pokonuje się non stop przy użyciu siły własnych mięśni – biegnąć lub idąc, jadąc na rowerze, na rolkach, płynąc kajakiem. Do tego trasa pokonywana jest na orientację. Celem zawodników jest odnalezienie zaznaczonych na mapach punktów kontrolnych. Na zawodników czekają dodatkowe atrakcje w postaci zadań specjalnych, które zawsze stanowią niespodziankę. Główną atrakcją jednak będzie piękno krajobrazu. Przemyśl i okolice po prostu mnie zachwyciły. Aż zazdroszczę zawodnikom wspaniałych wrażeń – mówi Igor Błachut – szef Teamu 360 Stopni, który organizuje zawody. Organizację rajdu wspierają Miasto Przemyśl oraz Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego.

Nasz Team 360 Stopni organizuje rajdy przygodowe od 2008 roku. Piszę to z pełnym przekonaniem, że trzymamy naprawdę dobry poziom organizacyjny, a główny projektant tras Igor Błachut wie co dobre i jak dać zawodnikom frajdę krajoznawczą. W dorobku mamy imprezy największej rangi z mistrzostwami Europy i pucharami Europy włącznie.

Wszelkie szczegóły nt. zawodów (również zapisy!) można znaleźć na stronie Team360.pl.

Harmonogram Rajdu 360 Stopni – Przemyśl 2017

Sobota (29 kwietnia 2017)

12.00 – start (trasa długa)

Poniedziałek (1 maja 2017)

11.00 – start Rajdu (trasa krótka)

Wtorek (2 maja 2017)

07.00-09.00 – przewidywany czas przybycia na metę zwycięzców trasy długiej i krótkiej
20.00 – zamknięcie mety (trasa długa i krótka)
21.00 – ceremonia zakończenia

 

Trasy Długa (dystans ok. 400 km): bieg na orientację / adventure running, rowery górskie, kajaki, rolki, zadania specjalne.

Trasa Krótka (ok. 130 km): bieg na orientację / adventure running, rowery górskie, kajaki, zadania specjalne.

Gucio na nartach na Kasprowym!

Gustaw Urbanowicz dołączył do elitarnego grona osób zakochanych w Kasprowym Wierchu, Świętego Górze. Jam to, nie chwaląc się, sprawił. Jak już pisałem, wybraliśmy się do Zakopanego w nagrodę za dzielną postawę Gucia na turnusie rehabilitacyjnym oraz drugie już w tym roku zagipsowanie ręki (informacje we wcześniejszych postach). Ruszyliśmy po wieczornych zajęciach integracji sensorycznej, a do Klimkówki dotarliśmy o 1 w nocy. Na narty wybraliśmy się niezbyt wcześnie i po obowiązkowych odwiedzinach w Yurta Barze wjechaliśmy kolejką na Świętą Górę. Tam szybko się ogarnęliśmy i się zaczęło. Wiosenne warunki śniegowe i atmosferyczne zadania nie ułatwiły. Gęsta chmura okalała szczyt, do tego prószył śnieg. Ścianka na Gąsienicowej mocno już przejeżdżona, trochę zwałów śniegu, trochę muld, trochę zdartego do żywego lodu. Gucia zwiozłem ze ścianki podtrzymując Go między nogami. Od wypłaszczenia radził już sobie samodzielnie. Pierwszy szus i gleba. Guciowi się nieco zapomniało, jak się skręca. Nabrał prędkości i go trochę prasło. Pozbierał się szybko. Bez marudzenia wpiął narty i pojechał dalej. Upadków zdarzyło mu się kilka, ale naprawdę nie pękał na robocie. Zjechaliśmy dwa razy. Był dzielny i wydawał się bardzo zadowolony. Zupełnie jak ja. Choć to mało powiedziane, bo czuję się najdumniejszym ojcem na świecie, bez ściemy. Gucio swoją postawą, zapałem do rehabilitacji i sportu odpłaca nam cały nasz trud włożony w organizację logistyki.

Mały jest wielki! Mały nie pęka!

Przy okazji przypominam się z prośbą o przeznaczenie 1% podatku na rehabilitację Gucia.

#LPOLEG: Niewiarygodny ciąg wydarzeń!

Ależ chciałem być wczoraj w Poznaniu. Imieniny Żony Mojej Ukochanej Majówki (wszystkiego najlepszego!) pokrzyżowały jednak plany wyjazdu na ziemniakokosy. Mecz obejrzałem w doskonałym towarzystwie z Bogusiami Łobaczem i Leśnodorskim oraz z szanowną małżonką tego pierwszego – Halinką.

Sam mecz to wymiana ciosów i dowód na to, że pod względem sportowym obie drużyny po raz kolejny okazały się siebie warte. Obie strony miały okazje na zdobycie  bramki, czy raczej bramek, bo w niektórych akcjach to centymetry przesądzały o tym, że wynik do ostatnich chwil nie zmieniał się. W końcu jednak to Lech wyszedł na prowadzenie. Znów stały fragment gry, delikatne spóźnienie naszych obrońców i piłka wylądowała w siatce po oderzeniu potylicą przez Kędziorę. – Noto po meczu – nawet mi się wymsknęło, tak jakbym zapomniał że to Legia. A LEGIA WALCZY DO KOŃCA! Rożny, zamieszanie i piękny, rasowy strzał Maćka Dąbrowskiego. 1:1. Ale to nie koniec, bo sędzia Stefański doliczył cztery minuty i kiedy kończyła się ostatnia z minut nagle zawiązała się akcja. Podanie do Adama Hlouska, który pognał niczym wicher lewą stroną. Zdołał dośrodkować, mimo że krył go Murzyn Abdul Teteh, który wszedł na boisko chwilę wcześniej. Piłka leciała na głowę obrońcy, ale niezwykłą czutką wykazał się Kasper Hamalainen, który nagle ściął kąt i wsadził głowę idealnie zabierając piłkę tuż sprzed głowy Kostewycza. Zmylony obrońca, zmylony bramkarz i jest 2:1. Szaleństwo totalne na sektorze Żylety. Cała Legia oszalała z radości. Kibice Lecha zamilkli i się temu wcale nie dziwie. Usłyszeć tę ich ciszę… bezcenne. Nawet przez telewizor.

Niewiarygodny ciąg wydarzeń! Kocham Legię!

Imperium 360 kontratakuje

Team 360 Stopni zaprasza na kolejne wyzwanie w terenie z mapą w ręku – Wiosenne 360 Stopni. Zawody odbędą się 1 kwietnia na terenie warszawskiej dzielnicy Wesoła. Zawodnicy mają do wyboru trasy piesze i rowerowe pokonywane na orientację. Najdłuższe dystanse – 50 km na piechotę i 100 km na rowerach – wliczone zostaną do ogólnopolskiej klasyfikacji (odpowiednio Puchar Polski w Pieszych Maratonach na Orientację oraz BossPlus Cup – Puchar Polski Maratonach Rowerowych na Orientację). Baza zawodów: Szkoła Podstawowa nr 172 w Warszawie – Wesołej, ul. Krótka 1.
– Zaczynamy sezon dłuższych dystansów na orientację. Po zimie przebieganej w ramach Wesołych Biegów Górskich, zapraszamy na kolejną imprezę biegowo-rowerową. W prima aprilis szykuje się całkiem poważne ściganie. W ramach zawodów Wiosenne 360 zamierzamy skorzystać między innymi z infrastruktury, czyli map i Zielonych Punktów Kontrolnych, które powstały w Wesołej w ramach budżetu partycypacyjnego. Liczymy na sporą frekwencję; trasy będą szybkie, ale – miejmy nadzieję – ciekawe. Wiosenne to nie koniec kwietniowych atrakcji szykowanych przez Team 360 Stopni. Pod koniec miesiąca zapraszamy do Przemyśla, gdzie organizujemy rajd przygodowy i jeśli mowa o poważnym ściganiu – na Podkarpaciu stworzymy prawdziwą okazję do pozwiedzania pięknych okolic. Szykujemy trasę na dystansie 400 km. Będą też krótsze, dla osób bardziej amatorsko podchodzących do adventure racingu. W maju zaś w Gliwicach odbędzie się doroczny Rajd Miejski – jednodniówka przygodowa. Mamy pełne ręce roboty, ale to piękny sport, więc warto i organizować, i startować – mówi szef Teamu 360 Stopni Igor Błachut.

KALENDARZ 360 STOPNI

Wiosenne 360 Stopni – Wesoła (1 kwietnia)
Rajd 360 Stopni – Przemyśl 2017 (28 kwietnia – 3 maja)
Rajd Miejski 360 Stopni – Gliwice 2017 (13-14 maja)
Jesiennie 360 Stopni – Siedlce (14 października)

 

Wiosenne 360 Stopni – program:
Piątek (31 marca 2017)
16:00-22:00: przyjmowanie, zakwaterowanie i rejestracja zawodników w bazie
Sobota (1 kwietnia 2017)
6:00-10:00: przyjmowanie, zakwaterowanie i rejestracja zawodników w bazie
7:00: odprawa techniczna (trasy TP 50 i TR 100)
8:00: start (trasy TP 50 i TR 100)
9:30: odprawa techniczna (trasy TP 25, TP 10 oraz TR 50, TR 20)
10:00: start (trasy TP 25, TP 10 oraz TR 50, TR 20)
19:00: zakończenie zawodów.

Start w zawodach związany jest z opłatą wpisową. Szczegóły na stronie www.team360.pl.

Kontakt w sprawach sportowych:
Igor Błachut (iblachut@team360.pl)

Kontakt w sprawach prasowych:
Dariusz Urbanowicz (durbanowicz@team360.pl)

Zimo precz, zimo trwaj

Bliszek nie lubi zimy. Nie ma w jej trakcie urodzin.

Gucio lubi zimę. Za możliwość jazdy na nartach.

Ja zimę kocham. Za sceny zimowe z „Potopu”. Za ostre powietrze w płucach. Za narty przede wszystkim. Za możliwość jazdy. Za Kasprowy Wierch. Za możliwość komentowania narciarstwa alpejskiego w Eurosporcie. Za wspólne z Bliszkami wyjścia na podbój Skarpy Wiślanej w Parku Morskie Oko. Za wspólny czas spędzony z Majówką Moją Ukochaną właśnie na nartach. Za lata włóczęgi narciarskiej z przyjaciółmi z czasów małolata.

Za konieczność planowania wyjścia z pomieszczeń na dwór. Za skrajność jazdy na rowerze. Za różnorodność i nieprzewidywalność. Za rajdy przygodowe.

Dziś szykując się do wyjścia na narty okazało się, że stare buty Gucia pasują na Bliszka. Przymierzył je i patrząc w lustro jakoś tak zaczął się zwierzać na temat swoich planów na przyszłość.

Kajko:
Tatusiu, ja w przyszłości zostanę karatyką i będę potrafił rozbić dziesięć cegł naraz.
Guciowi też się nastrój udzielił:
A ja mówiłem już wcześniej, że chciałbym zostać malarzem, podróżnikiem i piłkarzem Legii.
 
(pisownia zgodna z oryginałem)
Darek z warzywniaka przy Belwederskiej (nazywany przez nas Cyganem) nie wierzył, że da się u nas fajnie na nartach pojeździć na dzielni. Sugerował mi Górkę Szczęśliwicką, którą osobiście uważam za bardzo słabą pod względem narciarskim. A kiedy ją zdyskredytowałem i wyjaśniłem dlaczego wcale superoska nie jest, to namawiał mnie na moczydło. Tylko po co ja mam jeździć gdzieś na Wolę czy Ochotę, skoro trzysta metrów od domu mamy skarpę wiślaną, na której śmigają już kolejne pokolenia ludzi z rewiru?

St. Anton: freeride paradise

Przeżyłem. Pojeździłem. Oszalałem. Taka tam, moja osobista parafraza. Właśnie wróciłem z St. Anton am Arlberg. Skorzystałem z zaproszenia niezawodnej Kasi Gaczorek z Tirol Werbung. Trafiłem tam na dwa i pół dnia. Był to okres ze wszech miar czarodziejski. Narciarstwo genialne. Jedzenie, hotel (Schwarzer Adler!!!), ludzie… takoż. Pojechaliśmy do tego najbardziej na zachód wysuniętego ośrodka narciarskiego w Tyrolu w celu rozpoznania bojem nowych połączeń pomiędzy St. Anton a stacjami narciarskim Vorarlbergu (Lech i Zuers). Połączenie to powoduje, że jest to największy ośrodek w Austrii, a kto wie, może i w całej Europie.

O narciarstwie rozpiszę się oddzielnie na stronie ntn.pl, gdzie miewam cotygodniowe napady felietonowe (linka). Tutaj natomiast pozwolę sobie podziękować Kasi, bo przekonałem się na własnej skórze o potędze St. Anton jako miejsca freeride’owego. Sprzyjała pogoda, ale okoliczności ze wszech miar się zazębiły i spełniły moje wyobrażenia. Zamieszczę też kilka zdjęć, coby zobrazować wrażenia. Nie robiłem w zasadzie nic z jazdy. To zostanie już na zawsze w mojej głowie.

20170112_10040120170113_154517Wielkie dzięki też dla Krzysztofa Burnetki i Pawła Kempy za wyborne towarzystwo oraz dla Bruna Koeniga za bezpieczne przewodzenie.

Górne zdjęcie (tzw. wyróżniające) to budka startowa na trasie Kandahar (im. Karla Schranza – bodaj najwybitniejszego narciarza pochodzącego właśnie z St. Anton) – legendarnej trasie zjazdowej w St. Anton. Miałem okazję zjechania kilku fragmentów i można się tam zmachać i zapewne zabić. Lepiej kontrolować prędkość. Co do off piste’ów, to była totalna bajka. Bruno pomagał nam wyszukiwać miejsca, gdzie dało się jeszcze pozakładać własne linie. Nade wszystko jednak powodował, że pakowaliśmy się na naprawdę fajne przejazdy i mimo zagrożenia lawinowego (3 przechodzące w 4) pilnował byśmy przesadnie nie ryzykowali. W zasadzie ani razu nie miałem poczucia, że coś się może złego przydarzyć.

20170112_140053_75220170114_071252_619

cdn.

Zimowe i Wesołe Biegi Górskie 2017

Polecam, zachęcam, o ile ktoś jest biegający albo ma taki  pomysł w ramach realizacji noworocznych postanowień… Ja nie biegam, ale współorganizuję :).

 

Team 360 Stopni zaprasza serdecznie na kolejną zimową edycję Wesołych Biegów Górskich. Rozpoczynamy rok 2017 z kopyta na dobrze już znanej pętli w Starej Miłośnie (gmina Wesoła). W najbliższą sobotę 14 stycznia odbędą się pierwsze zawody na dwukilometrowej pętli. Uczestnicy mają do wyboru trzy dystanse: 2 km, 6 km i 10 km.

– Skąd nazwa Wesołe Biegi Górskie? Faktycznie, bywa wesoło, ale przede wszystkim chodzi o podkreślenie gościnności Gminy Wesoła, w którym to rejonie organizujemy nasze biegi od 2014 roku. A jeśli chodzi o człon nazwy – biegi górskie, to naprawdę można się zmęczyć. Na dwukilometrowej pętli mamy trzy bardzo treściwe podbiegi pod piaskową wydmę. W sumie to blisko 50 metrów podbiegów na okrążeniu – wyjaśnia szef Teamu 360 Stopni Igor Błachut – znany kibicom Eurosportu jako komentator biegów i skoków  narciarskich. Na liście startowej zawodów znajduje się już 240 nazwisk. Przy okazji organizowane są zawody w biegach na orientację WESOLInO. – Wielu zawodników łączy oba wydarzenia i po rozgrzewce na górskiej pętli udają się po mapę i ruszają do lasu w poszukiwaniu punktów kontrolnych – opowiada Igor Błachut.

Biegi – rozgrywane w lesie w Wesołej, w pobliżu skrzyżowania ulic Bronisława Czecha i 1. Praskiego Pułku – odbędą się w 2017 roku w terminach:

14 stycznia,
4 lutego,
18 lutego,
4 marca,
11 marca,
25 marca (bieg finałowy).

Godzina rozpoczęcia jest stała: 10.30 (biuro zawodów w SP nr 173 przy Trakcie Brzeskim 18 otwieramy o godz. 9.30). Wszystkie informacje oraz zapisy on-line (do których szczególnie zachęcamy!) można znaleźć na stronie:  http://www.bg_2017.team360.pl/node/8387.

Sponsorzy i partnerzy:

Domenasportowa.pl
DoktorA
Bezdroża
Hotel i Restauracja Brant

Fot. Piotr Siliniewicz/Silne-Studio.pl