W sobotę ślub, a potem weselisko. Wiadomo jednak już w tej chwili, że będzie się działo, choć zbyt wiele pochłonąć nie będę mógł. W każdym razie szukam sposobu na wykazanie się na parkiecie. Podglądam artystów, co to choreografię mają w jednym paluszku. Iggy Pop dla przykładu…
Archive for Czerwiec, 2010
Choreografia na ślub potrzebna
środa, Czerwiec 16th, 2010Odsłonięto Skwer Artura Goska
niedziela, Czerwiec 13th, 2010Wczoraj uroczyście odsłonięto Skwer Artura Goska. Artura można uznać za Bohatera Narodowego. Kiedy nasze społeczeństwo traktowane jest przez reżim kampanią prezydencką, przez Naturę powodzią, a przez telewizory mundialem futbolowym i przez mundialowych trębaczy natrętnym trąbieniem, Artur nie wahał się wytoczyć najcięższych dział przeciw syfowi miejskiemu. Koniec ze szczaniem po klatkach, bramach i zaułkach Warszawy! Koniec z paskudzeniem w gorszy jeszcze sposób* i uprawianiem nierządu w oparach uryny wyprodukowanej chwilę wcześniej! To oczywiście tylko slogany symboliczne. Podobnie jak Skwer ma być tylko symbolem, ale może symbol ów, czy też alegoria raczej, pozwoli wyobrazić sobie, że przyjdzie kiedyś moment, kiedy obszczymury zaprzestaną swojej śmierdzącej działalności. Świadomie nie piszę, gdzie ów Skwer się znajduje… (więcej…)
Na pomoc powodzianinowi
czwartek, Czerwiec 10th, 2010Tak się składa, że czasem trza się trochę zmobilizować w sobie i pomyśleć o czymś więcej, albo kimś jeszcze, niż własny koniuszek. Dlatego właśnie chciałbym uprzejmie i po dobroci zaprosić na aukcję, co to z Teamem Moim Rajdowym obmyśliliśmy wspólnie na rzecz kolegi naszego, kolegi, co to w rajdy się angażuje, a ucierpiał znacznie podczas powodzi na Podkarpaciu. Do wylicytowania są fanty, które pewnych mogą zadowolić. Innych zadowoli być może sam fakt udzielenia pomocy, bo wypada i trzeba. Trzeba, bo trzeba. Z serca trzeba. Aukcja trwa na stronie Teamu 360°.
Zdjęcie przedstawia dom Piotrka W. To ten na drugim planie, nieco z tyłu. Bo Piotrek mieszka w miejscowości Trześń pod Sandomierzem, tam gdzie fala powodziowa wyrządziła największe szkody. Dom był już raz zalany w powodzi w roku 2001. Teraz jest znacznie gorzej. (więcej…)
Chinka od piątku w kinkach
środa, Czerwiec 9th, 2010Do kina czasem wypada chodzić. Szczególnie na zaproszenia. Wtedy jest lans, bo się jest na premierze, albo innym pokazie prasowym albo przedpremierowym nawet. Tym razem obejrzałem Chinkę. Film chińsko-brytyjski i chyba w tym można zawrzeć z grubsza jego charakterystykę. Muza fporzo. Punka to ja lubię. Nawet chińskiego. Główna bohateraka miała ewidentnego pecha do facetów. Mama ją swatała z jakimś panem od kultury, co to nawet fotomontażem operował. Lecz paradował w okularach niczym Julianek przed laty. Inny zaś, ten co ją chciał z miłości, to usłyszał “spierdalaj” od jakiegoś lokalnego kacyka i się lans skończył nieco. Przynajmniej zostawił jej słuchaweczki i łokmena. Jeszcze inny co ją na kulturę brał, to się okazał takim, co to wytrzymać do ślubu nie może i się panienka na niego trochę zdenerwowała, że go nawet kluskami obrzuciła, ale bez mięsa w niemocy. Potem był jakiś taki, co to z nożem do roboty chadzał. Ale przynajmniej spał na kasie, więc w spadku wybrała się z Lądka. Nad Tamizą to jest życie! Punk’s not dead itp. Najpierw taki wdowiec starusieńki. Angol, co to chciał mieć kogoś w domu oprócz kota. Zresztą potem kota też zabrakło. A od dziadka wycof nastąpił szczególnie, że mu nie dygało. A potem typ idealnego Brytola, czyli Raszid – Hindus, do tego muzułmanin… a jej się dziecko zostało – jak śpiewają klasycy idący do cywila. Skoro już streściłem film, to zalecam go szczególnie mocno. Nad narracją manianowych filmów już się rozpływałem. Reguła się potwierdza i tym razem. Poniżej fotostory plus materiały dystrybutora… (więcej…)
Bóbr daje w kość
wtorek, Czerwiec 8th, 2010O bobrach można by długo. Ponoć po bobrze, to się nawet pierdzi dobrze. Inny nius to, że myśliwi mogą strzelać do bobrów grasowników, co to mieszają jak tylko mogą z przepływem wód. Taki bóbr to nawet ma wpływ na sport, jakby ktoś nie wiedział ani przypuszczał. Tak się stało, że w ostatni weekend przedłużony o Boże Ciało w okolicach Jeleniej Góry przeprowadziliśmy wyścig zwany Timex Rajd 360° na dystansie 160 km (to dystans nominalny, określony optymalnymi wariantami, tzn. jeśli ktoś się zgubi, kilometrów zrobi więcej). Właśnie na tym rajdzie zespoły startujące zderzyły się ze zjawiskiem o nazwie Bóbr. Zrobiło się momentami ekscytująco ekstremalnie… (więcej…)
O przekazywaniu wartości pewnych
wtorek, Czerwiec 1st, 2010Regaty Pamięci Ojca. Kapitan Pawluk junior, czyli Kuba vel Kapitan Bomba nie tylko psoci za dwóch, ale też działa w celach pięknych i wartościowych. Fajnie się przekonywać, że wartości pewne są istotne jeszcze na tym świecie. Relacja z wydarzenia pt. IV Regaty – Memoriał kpt. Jacka Pawluka poniżej. Kilka zdjęć także załączyłem. Dziś dowiedziałem się jeszcze o jednej fajoskiej inicjatywie. Przekażmy sobie flagę – takie przedsięwzięci jednej z praskich szkół wspomogli Moi Przyjaciele. Piszę o tym nie tylko dlatego, że zjadłem dziś dwa mega kawały pysznego torta, ale dlatego, że działanie na rzecz zwiększenia świadomości w naszym społeczeństwie ciemnawym, że Flaga Narodowa to nie szalik na karku. (więcej…)





